niedziela, 5 października 2014

Ogród Botaniczny piękny jak zawsze

Dzisiejsza niedziela była wręcz wymarzonym dniem na spacer do Ogrodu Botanicznego. Piękne słońce, bezchmurne niebo i oczywiście wspaniała przyroda w jesiennych barwach. Zachęcam do odwiedzin Botanika jesienią tym bardziej, ze najbliższe dni także zapowiadają się ciepłe i słoneczne.
Przy okazji wspomnę o niezbyt przyjemnej niespodziance jaka spotkała mnie przy wejściu do Ogrodu od strony ulicy Botanicznej. Otóż na bramie wisiała kartka, ze brama jest zamknięta i jedyne wejście jest od ulicy Dąbrowskiego. Ne znam przyczyny zamknięcia bramy w sezonie, który trwa jeszcze do końca października (1-24 października 9.00-18.00; 25-30 października 9.00-17.00) ale można było na ogrodzeniu u zbiegu ulic Botanicznej i Dąbrowskiego powiesić  tablicę z taką informacją, istotną szczególnie dla osób starszych. No cóż, ktoś nie pomyślał.
Ale wróćmy do Botanika i jego pięknego oblicza o tej porze roku. Zapraszam do ogladania.

Jakiś stwór czai się przy ogrodowej alejce
Rude przygotowują już zapasy na zimę :-)
Pszczoły jak zwykle pracowite
Wola przetrwania

I na zakończenie jesienny widok z okna ale nie dzisiejszy.

piątek, 12 września 2014

Plac Asnyka - NeverEnding Story cz. 2

Zgodnie z zapowiedzią z 20 lipca ciąg dalszy niekończącej się historii rewitalizacji Placu Asnyka. Do kontynuowania zachęcił mnie ten oto obrazek jaki zobaczyłem parę dni temu na rzeczonym skrawku Jeżyc.


Otóż pojawiło się tymczasowe ogrodzenie i parę hałd ziemi, zdemontowano dotychczasowe ogrodzenie no i zniknęły wystające druty zbrojeniowe pod niedoszłe, na szczęście, betonowe ławki. Nie wiem czy to zasługa "niewidzialnej ręki" bo nic poza tym na placu się nie dzieje, żywego ducha nie widać, czy może sam dyrektor Lisiecki z Zarządu Zieleni Miejskiej postanowił odkupić swoje winy i zabrał się osobiście za porządkowanie placu. Bo jeżeli chodzi o zniknięcie starego ogrodzenia i prętów zbrojeniowych to może być to sprawka wszędobylskich jeżyckich złomiarzy :-)
W każdym razie coś drgnęło chociaż -przy tym tempie przebiegu prac rewitalizacyjnych będzie można wpuścić jeżyckie dzieci na plac coś koło roku 2020; jak dobrze pójdzie i znajdą się pieniądze na dokończenie prac zgodnie z ustaleniami.
Odnoszę wrażenie, że  urzędnicy postanowili przeczekać okres protestów a gdy te ucichły powoli, przez nikogo nie niepokojeni, przeforsują swoją wersję rewitalizacji. Tak naprawdę to chyba nikt spoza ZZM nie wie jak plac będzie ostatecznie wyglądać i co się na nim znajdzie.
Ostatni wpis na fanpage'u "Plac Asnyka dla ludzi. Ruch przeciwko salonowi dla umarłych"pochodzi z 14 sierpnia: Cytuję: "Niestety Plac Asnyka pozostaje jednak na razie granitową pustynią, a my zostaliśmy wykluczeni z wprowadzania zmian w projekcie. Spotkanie na ten temat zorganizowano bez udziału jakichkolwiek mieszkańców i stowarzyszeń. Do dziś nie dostaliśmy też ani odpowiedzi na lipcowe pismo do prezydenta, ani informacji o ustaleniach ze spotkania, które są dostępne jedynie w formie nagrania w siedzibie ZZM.". Swoja drogą szkoda, że przycichły protesty osób najbardziej zaangażowanych przeciwko przekształceniu placu w betonową pustynię.
Na stronie Rady Osiedla Jeżyce brak jakichkolwiek informacji o placu Asnyka mimo, że członkowie Rady powinni monitorować na bieżąco prace na placu. W końcu to z inicjatywy ROJ rozpoczęto rewitalizację placu a cała awantura o plac jest spowodowana przez jedną z radnych (piszę o tym w poście z 30.12.2013r ). W planie wydatków ROJ na przyszły rok nie ma słowa o placu Asnyka za to przeznaczono ok. 22 tys. zł na diety! (projekt planu znajdziesz tutaj). 
Z kolei na stronie ZZM także brak jakichkolwiek informacji na ww. temat. Jedynie w zakładce z przetargami widnieje informacja o ogłoszeniu przetargu na dostawę i montaż kolejnych urządzeń zabawowych. co widać na poniższych zdjęciach (o wcześniejszym przetargu piszę tutaj).  




Pamiętajmy o nadchodzących wyborach samorządowych i przed oddaniem głosu zastanówmy się na kogo głosujemy żeby w przyszłości uniknąć takich niekończących się historii.
A żeby nie było na zakończenie tradycyjny widok z wiadomego okna.

wtorek, 29 lipca 2014

Plac Asnyka - NeverEnding Story cz. 1

Raz po raz przechodzę koło placu Asnyka i szlag mnie trafia gdy widzę zamkniętą bramę a wewnątrz wszechobecną kostkę granitową, beton, wystające pręty zbrojeniowe i wszechobecne chwasty.
Taki plac "sprezentowała" mieszkańcom Jeżyc krewna przedwojennych właścicieli, Pani Anna Meisnerowska, wraz z urzędnikami miejskimi. Nie wiem czy sprawia tej pani satysfakcję spoglądanie na martwy teren, który zapewne ogląda codziennie z okien swojego mieszkania przy ulicy Słowackiego.
Pani Meisinerowska zamarzyła sobie, że plac Asnyka zostanie jeżyckim "salonem secesyjnym" nie biorąc pod uwagę faktu, że plac nie jest już własnością rodziny Kosickich ale wspólnym dobrem nas wszystkich. I to mieszkańcy powinni zdecydować o przeznaczeniu placu i jego zagospodarowaniu.
Dobrze się stało, że ta nieprzemyślana koncepcja została zastopowana; szkoda tylko, że w momencie przerwania prac wydano już wszystkie pieniądze przeznaczone na modernizację placu (pierwotne plany związane z placem dotyczyły rewitalizacji placu a nie totalnej przebudowy, piszę o tym w poście z 30.12.1013r.).
Nie mam zamiaru pisać tutaj szczegółowo o trwającej ponad pół roku walce z miejskimi urzędnikami o przywrócenie placu w wersji akceptowalnej przez mieszkańców. Sam napisałem też maila w tej sprawie do Rady Osiedla Jeżyce (29.04.2014r., do wiadomości Zarządu Zieleni Miejskiej i radnej, Pani Katarzyny Kretkowskiej). Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi, w sumie się nie dziwię bo ROJ niewiele w tej sprawie nie zrobiła! Tylko Pani Kretkowska w wyczerpujący sposób naświetliła sytuację związaną z placem (treść maili przeczytasz tutaj).
W międzyczasie odbyło się kilka spotkań mieszkańców z urzędnikami i radnymi miejskimi oraz ROJ, w trzech z nich miałem okazję uczestniczyć. Na pierwszym spotkaniu odniosłem wrażenie, że dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, Pan Lisiecki, co innego mówi a co innego myśli  i tak naprawdę nie ma zamiaru ustępować z koncepcji "salonowej' placu. Bo jemu się ta koncepcja podoba (ciekawe dlaczego?) a na moje pytanie skąd weźmie brakujące fundusze na dokończenie prac stwierdził" "niech się Pan o to nie martwi, 300 tys. mogę dać już jutro" (zapewne z własnej kieszeni). Na ostatnim ze spotkań, w którym uczestniczyłem, zorganizowanym przez radną Kretkowską w Urzędzie Miasta, z udziałem wiceprezydenta Stępnia, było omawianych już więcej konkretów, w tym najważniejsza sprawa dotycząca usunięcia części kostki granitowej (zmniejszenie powierzchni zabrukowanej z 920m2 na 730m2) oraz rezygnacji z "drogocennych" betonowych ławek. Od sprawy prowadzenia inwestycji na placu został, na szczęście, odsunięty dyr. Lisiecki a jego obowiązki miała przejąć jego zastępczyni, Pani Barbara Hoffmann. Zobaczymy czy ta zmiana, przyjęta z aplauzem przez wszystkich, pozwoli na przyspieszenie otwarcie placu zgodnie z ustaleniami.
W dniu 30 maja został ogłoszony drugi przetarg na dokończenie rewitalizacji placu Asnyka. W ramach modernizacji placu wykonane będą następujące prace:
 1. posadzenie drzew, krzewów i kwiatów (opis po kliknięciu na nazwę):
     - krzewuszka cudowna ‘Verweig'   84 szt.
     - tawuła japońska 'Goldmund'  78 szt.
     - tawuła brzozolistna  20 szt.
     - wiśnia piłkowna 'Amanogawa' 12 szt.
     - hortensja ogrodowa ‘Sibilla’   10 szt.
     - ambrowiec amerykański    6 szt.
     - dąb szypułkowy 'Fastigiata'  6 szt.
     - oczar omszony   3 szt.
     - pęcherznica kalinolistna 'Diabolo'   3 szt.
     - migdałek trójklapowy  2 szt.
     - hortensja krzewiasta 'Annabelle'   2 szt.
     - forsycja 'Maluch'     30 szt.
     - głóg jednoszyjkowy 'Compacta'    8 szt.
     - tawuła szara ‘Grefsheim’   462 szt.
     - śnieguliczka Chenaulta ‘Hancock’    480 szt.

Czyli razem 1206 sztuk. Nie jestem ogrodnikiem ani botanikiem ale posadzenie takiej ilości zieleni i kwiatów na niewielkim obszarze placu dziwi mnie niezmiernie tym bardziej, że na części placu  rosną okazałe drzewa, na 1000m2 planowane jest położenie trawnika z rolki, 730m2 ma być zabrukowane a 230m2 ma zająć plac zabaw czyli pozostaje ok. 400m2 plus część roślin zajmie niestety trawnik. Chyba, że część roślin nie doczeka posadzenia na placu tylko w innym miejscu :-)
Zresztą plan obsadzenia placu roślinami przedstawiam poniżej.


2. montaż urządzeń na placu zabaw i siłowni wg poniższego zestawienia ( w tej kwestii nie wypowiadam się; nie mam małych dzieci ani wnuków a z siłowni nie korzystam)
3. montaż ławek z oparciem i bez oparcia (właściwie wystarczyłyby ławki z oparciem); wzory ławek poniżej

4. demontaż starego ogrodzenia (wystarczyłoby je odświeżyć i ewentualnie uzupełnić brakującymi elementami)  oraz montaż nowego; niestety wzór ogrodzenia nie powala; jest taki sobie po prostu; mnie osobiście się nie podoba, nie wiem jak Wam? - poniżej brama i przęsło.

A tak przedstawia się ogólny plan zagospodarowania placu.


Cdn.

niedziela, 22 czerwca 2014

Moto-Jeżyce cz. 4 Józef Zagórski

Po dłuuuugiej przerwie kontynuuję pisanie historii firmy motoryzacyjnej Józefa Zagórskiego. W poście z 29 kwietnia  opisałem losy firmy do wybuchu II wojny światowej.
Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Polski Niemcy zajęli cały majątek rodziny Zagórskich. Zarządcą majątku został Kurt Kannenberg ze Szczecina, który do tej roli przygotowywał się już od 1937r.  znając  dokładne plany zakładu przy ul. Polnej.
Rodzinę Józefa Zagórskiego (żonę i czworo dzieci) umieszczono w obozie przy ul. Głównej a następnie wywieziono do Ostrowca Świętokrzyskiego w Generalnej Guberni. Józef Zagórski zmuszony był do ukrywania się, udało mu się jednak załatwić lewe dokumenty i przedostać do rodziny, z którą następnie przeniósł się do Warszawy.
Znajomość języka niemieckiego oraz posiadanie niemieckich papierów wojskowych z czasów I wojny światowej umożliwiły mu przetrwanie niemieckiej okupacji a także wydobycie z niejednej opresji (np. z aresztu gestapu przy al. Szucha w 1943r.).
W 1945r. rodzina Zagórskich wróciła do Poznania. W maju tego roku częściowo zniszczone i splądrowane zakłady opuściła Armia Radziecka. Józef Zagórski przejął warsztaty i odbudował ze zniszczeń.Wykorzystał sposobność jaka nadarzyła się po zakończeniu wojny. Otóż w ramach pomocy zagranicznej do Polski dostarczane były samochody ciężarowe i półciężarowe takich firm jak Studebaker, Chevrolet czy Dodge. Firma Zagórskiego zajmowała się ich dystrybucją i naprawami. Aby majątek firmy nie został znacjonalizowany firma Pana Józefa przekształciła się w wiele samodzielnych warsztatów prowadzonych przez przedwojennych pracowników firmy.
Jednak nie uchroniło to firmy przed przejęciem zakładów przez Skarb Państwa na przełomie roku 1952/53. Zakłady bezprawnie skonfiskowano na rzecz Wojska Polskiego, bez odszkodowania!
Józef Zagórski nie załamał się i na sąsiedniej działce wybudował (a właściwie sklecił) mały warsztat mechaniczny. Kupił też ciężarówkę świadcząc usługi przewozowe. W ten sposób zapewniał utrzymanie rodzinie. Nie doczekał odzyskania swojej własności. Zmarł 30 maja 1963r. w wieku 73 lat.
Józef Zagórski junior w 1989r. rozpoczął batalię o odzyskanie nieprawnie zabranych nieruchomości przy ul. Polnej i po czterech latach odebrał z rąk przedstawicieli wojska ojcowską własność.
Odzyskane obiekty były zdewastowane i wymagały gruntownych i kosztownych remontów oraz przebudowy. Obecnie na działce przy ul.Polnej znajduje się kompleks budynków ze sklepami, warsztatami i biurami w tym niewielkim warsztatem samochodowym prowadzonym przez prawnuka Józefa Zagórskiego a więc chociaż w części tradycja rodzinna została zachowana.

Warsztat samochodowy przy ul. Szamarzewskiego
prowadzony przez prawnuka Józefa Zagórskiego
Na zakończenie niezwykle ciekawej historii firmy Józefa Zagórskiego kilka zdjęć z archiwum rodzinnego.

Pamięta ktoś jeszcze tramwaje na Polnej?