czwartek, 23 czerwca 2016

Patroni jeżyckich ulic - Romek Strzałkowski

W związku ze zbliżającymi się obchodami 60-tej rocznicy Poznańskiego Czerwca najbliższe posty o patronach jeżyckich ulic poświęcę postaciom związanym z tymi tragicznymi wydarzeniami.
Zacznę od Romka Strzałkowskiego, jednej z pierwszych ofiar antykomunistycznych zamieszek, symbolu Poznańskiego Czerwca.


Nazwę Romka Strzałkowskiego nosi odcinek ulicy Mylnej od ulicy Dąbrowskiego do ulicy Poznańskiej od 28 czerwca 1981 roku. Obchodzono wtedy 25 rocznicę Poznańskiego Czerwca.

Tablica pamiątkowa na narożniku ulic Dąbrowskiego i Strzałkowskiego
       Romek Strzałkowski urodził się 20 marca 1943 w Warszawie. Po wojnie przeprowadził się z rodzicami do Poznania i zamieszkał przy ulicy Kościuszki. Uczęszczał do Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Karola Kurpińskiego w Poznaniu, oraz Szkoły Podstawowej nr 40 w Poznaniu. Zginął w wieku 13 lat od kuli w czasie szturmu robotników na gmach Komitetu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego podczas Poznańskiego Czerwca.
Według zeznań części świadków, podczas demonstracji (ostrzeliwanej w tym czasie przez UB) chłopiec przejął flagę od rannej tramwajarki, Heleny Przybyłek, która w jednej z relacji powiedziała (co potwierdziła druga tramwajarka, Stanisława Sobańska):
"O godzinie 9 zatrzymano tramwaje i wszystkich do pochodu. I my w tym pochodzie żeśmy szły. (...) Przechodziłyśmy ulicą Dąbrowskiego i Kochanowskiego. Na Kochanowskiego jakiś mężczyzna doszedł do nas i sztandar nam dał. I w chwili, gdy ten sztandar wzięłam i idę, zostałam ranna w obie nogi. Upadłam. Podleciał chłopiec i podniósł sztandar. Wtedy nie wiedziałam, że to był Romek."
Według innych relacji Romek miał nieść transparent z napisem: "Chcemy religii w szkole" (być może miało to miejsce przed przejęciem flagi). Następnie, według zeznań różnych świadków, został zabity strzałem w klatkę piersiową, który padł z gmachu UB, lub zginął w późniejszym czasie w jednym z garaży na terenie bazy transportowej UB.
Według najnowszych badań, zgodnych z zeznaniami innych świadków, najbardziej prawdopodobna jest druga wersja, według której Strzałkowski zginął przypadkowo bądź został zastrzelony 28 czerwca 1956 o godz. 12:15 na terenie dyspozytorni UB, gdzie znaleziono jego ciało, przez funkcjonariuszkę UB, Teofilę Kowal (jak się później okazało, był to pseudonim nadany jej przez milicję i sąd w czasie procesu sądowego w październiku 1956, w obawie przed linczem). (źródło wikipedia.org).

Fragment wystawy poświęconej Romkowi Strzałkowskiemu
w muzeum Poznańskiego Czerwca w poznańskim Zamku
Romek Strzałkowski został pochowany na cmentarzu junikowskim w Poznaniu.

Nagrobek Romka Strzałkowskiego na cmentarzu na poznańskim Junikowie
(żródło: ipn.gov.pl)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Dni Jeżyc 2016 za nami

             Muszę się przyznać, że z niejaką rezerwą podchodziłem do tegorocznych Dni Jeżyc. Nie dlatego, że nie mam zaufania do nowej Rady Osiedla Jeżyce.
Wydawało mi się, że impreza przejdzie bez większego rozgłosu. Kilka dni wcześniej przeszedłem się ulicą Dąbrowskiego i nie znalazłem śladu informacji o Dniach Jeżyc; dzień później zauważyłem na przystanku tramwajowym i szybie wystawowej jednej z cukierni przy Kraszewskiego niewielkie  plakaty, mało czytelne wizualnie i trudne do odczytania z odległości większej niż pół metra. Zdaję sobie sprawę, że  większość młodych ludzi kontaktuje się między sobą poprzez media społecznościowe typ Facebook ale Jeżyce to nie tylko młodzi ludzie. Większość osób starszych nie posiada komputera czy smartfona a jeśli nawet to z reguły nie zaglądają oni na Fb. Warto następnym razem pomyśleć o lepszej reklamie Dni Jeżyc, poza internetem.
Kolejna wątpliwość nasunęła mi się pierwszego dnia imprezy. Co prawda ze względu na kontuzję nogi, której nabawiłem się w poprzedniego dnia, zaliczyłem tylko częściowo spacer z przewodnikiem i wizytę przy kiosku na Wawrzyniaka jednak nie zauważyłem większego zainteresowania ze strony mieszkańców naszego fyrtla pierwszym dniem jeżyckiej imprezy. Ale mogę się mylić.

Kiosk przy zbiegu Szamrzewskiego/Wawrzyniaka; na murku "List do sąsiada"
Moje obawy rozwiał niedzielny spacer na ulicę Słowackiego, przy Szkole Podstawowej nr 36. Z daleka zobaczyłem ogromny stół a przy nim sporo rozbawionych osób.


Po lewej i prawej stronie ulicy stoiska z jedzeniem, wyrobami jeżyckiego rękodzieła i nie tylko  oraz stolik, przy którym siedzieli przedstawiciele Rady Osiedla gotowi na przyjmowanie najbardziej zwariowanych pomysłów dotyczących przyszłości Jeżyc.


Impreza odbywała się także na terenie parafii garnizonowej pomiędzy ulicami Słowackiego i Szamarzewskiego, miejscu przede wszystkim dla jeżyckich pociech,  oraz w centrum Amarant.

Poniżej krótka fotorelacja z niedzielnej imprezy (niestety nie wszytko zaliczyłem); więcej zdjęć znajdziesz tutaj.

Jeżyckie godło drukowano nie tylko na koszulkach
Słodka anarchia na Jeżycach
Dobroczynny ciuchland
Malujemy miasto
Zabawowo i edukacyjnie
(na 1-szym planie majstrowanie własnego aparatu fotograficznego)
...  sportowo
... i jeszcze raz sportowo
Małe elegantki
Zabawka dla nieco starszych dzieci :-)
Kolorowy recyckling
Uśmiech jeźdźca bezcenny
Bez komentarza :-)
Spektakl "To Je Życ(i)e"

Jw.
Pokaz tańca Lindy-Hop
Pokaz stepowania
Pokaz capoeiry
Pokaz capoeiry
w wykonaniu najmłodszych adeptów tej widowiskowej sztuki walki
Nie mogło zabraknąć brazylijskiej samby
Spontaniczna żonglerka
Bez komentarza
Pokaz tanga argentyńskiego
Jw.
Godło Jeżyc na różnych materiałach

Skupiony wyraz twarzy przy "dziarani" banana
Efekty "dziarania"
Dancing międzypokoleniowy z Dziadkiem przy gramofonie
Zespół and JAZZ ze Śremu
Portugalka Rita Braga; zamiast na ukulele grała na banjo
co nie zmienia faktu, ze występ bardzo się podobał
Tak jak wspomniałem powyżej więcej zdjęć znajdziesz tutaj.

Podsumowując, impreza udała się, było mnóstwo propozycji dla różnych grup wiekowych. Każdy mógł wybrać coś dla siebie. Pogoda spisała się na medal.
Jednego mi tylko brakowało, mianowicie większej integracji mieszkańców, wspólnych zabaw (dancing był wyjątkiem), śpiewów, rozmów. Wiem z doświadczenia, że trudno jest zmobilizować mieszkańców do wspólnych działań ale warto próbować. Nie wszyscy zasłaniają się brakiem czasu czy niechęcią do tego typu imprez. Warto na przyszły raz pomyśleć o tym. W razie czego służę kilkoma pomysłami.

A na zakończenie komentarz dotyczący sytuacji, która nie powinna była się zdarzyć. Otóż w niedzielę zorganizowany był konkurs wiedzy o Jeżycach w postaci quizu. Były nagrody za największą ilość trafnych odpowiedzi. Otóż konkurs wygrała para należąca do Rady Osiedla Jeżyce a Pani z tej pary jest także przewodnikiem po Jeżycach. Byłem tą sytuacją zniesmaczony i mam nadzieje, że nie powtórzy się w przyszłym roku.


wtorek, 14 czerwca 2016

Patroni jeżyckich ulic - Adam Asnyk

Patron nie tylko ulicy ale i placu położonego u zbiegu ulic Słowackiego i Asnyka.

Plac Asnyka
Ulica i plac  zostały wytyczone w 1909 r. i nazwane przez Niemców ulicą i placem Teresy. W dniu 5 stycznia 1920r. zmieniono nazwę ulicy na Adama Asnyka, która pozostała do dzisiaj z wyjątkiem lat II wojny światowej kiedy przyjęła nazwę Gorch-Fock-Strasse.  Nazwa placu nie została oficjalnie zmieniona ale do dzisiaj funkcjonuje jako plac Asnyka.

Jeżyce na planie Poznania z 1937r.

Tradycyjnie parę słów o patronie ulicy (źródła: http://asnyk.klp.pl/; http://www.info.kalisz.pl/mlasnyk)


           Adam Asnyk występował pod pseudonimem Jan Stożek oraz kryptonimem El...y. Urodził się 11 września 1838 roku w Kaliszu. Studiował w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Marymoncie oraz w Akademii Medycznej w Warszawie i we Wrocławiu.
Brał udział w konspiracyjnym ruchu powstańczym (członek radykalnego rządu wrześniowego w powstaniu styczniowym). Był więziony w warszawskiej Cytadeli. Po upadku powstania przebywał m.in. we Włoszech i Niemczech, gdzie 1866 uzyskał w Heidelbergu stopień doktora filozofii. Debiutował we lwowskim "Dzienniku Literackim" (1864). Podróżował do Włoch, Tunezji, Algierii oraz na Cejlon i do Indii. Był jednym z pierwszych członków Towarzystwa Tatrzańskiego. Od 1870 osiadł w Krakowie, w latach 1882-1894 współredagował "Nową Reformę".
         Brał czynny w życiu społecznym i politycznym (radca miejski, poseł na sejm galicyjski, współorganizator Towarzystwa Szkoły Ludowej). Popularny poeta swej epoki, łączył tradycje romantyczne z pozytywistyczną problematyką filozoficzną i społeczną. Adam Asnyk umarł na gruźlicę 2 sierpnia 1897 roku w Krakowie. Został pochowany wśród zasłużonych na Skałce.
        W twórczości Asnyka przeważa liryka refleksyjna (cykl sonetów "Nad głębiami", 1883-1894). W dramatach podejmował współczesną sobie tematykę polityczną i historyczną ("Walka Stronnictw" 1869, "Cola Rienzi" 1875), społeczną ("Bracia Lerche" 1888), a także obyczajową ("Gałązka heliotropu 1869). Utwory poetyckie ogłaszał w tomach "Poezje" (1869, 1872, 1880, 1894). Był również autorem nowel i studiów literackich.Przytoczę też parę faktów z życia poety związanych z Poznaniem i Wielkopolską.

       Tak jak wspomniałem w krótkim życiorysie poety Adam Asnyk urodził się w 1838 roku w Kaliszu w domu położonym przy ul. Warszawskiej 60. Chrzciny urządzono 24 września 1838 roku o godzinie "4 z południa" w parafii św. Mikołaja w Kaliszu. Dziecko otrzymało imiona Adam Prot. W Kaliszu Adam Asnyk pobierał nauki w Wyższej Szkoły Realnej.

Tablica pamiątkowa w kościele św. Mikołaja
w Kaliszu
       Młody poeta bywał częstym gościem na dworze w Siąszycach (miejscowość pomiędzy Koninem a Kaliszem) w gościnie u Wojciecha Gałczyńskiego zwanego Wosiem. Nie wiadomo, czy państwo Asnykowie poznali właściciela dworu za pośrednictwem Adama Helbicha, który był przyjacielem i lekarzem rodzinnym Gałczyńskich, czy też wspólna przeszłość (udział w powstaniu i zsyłka na Sybir) złączyła losy Wojciecha Gałczyńskiego i Kazimierza Asnyka, ojca Adama.

Nieistniejący już dwór w Siąszycach na rysunku nieznanego autora
I teraz najważniejszy wątek dotyczący Poznania.

      Zimą 1874 roku podczas pobytu w Tatrach trzydziestosześcioletni poeta wybrał się na Giewont w towarzystwie przyjaciół.  Z relacji poety:
"Ranek był cudowny, a my wszyscy trzej w przepysznym usposobieniu biegliśmy po głazach. Tak dobiegliśmy do szałasów umieszczonych u stóp skalistych ścian Giewontu, gdzie zwykle wędrowcy odpoczywają i posilają się mlekiem i przyniesionymi ze sobą zapasami. Tam zastaliśmy małą gromadkę, złożoną z ojca, córki i przewodnika. Panienka siedziała na dużym kamieniu wśród malowniczego krajobrazu i nie wiem, czy to przypisać należy właściwemu oświetleniu, czy otaczającemu urokowi górskiej natury, czy wreszcie więcej ożywionemu własnemu swemu usposobieniu, ale odmalowała się w moich oczach tak wdzięcznie w ramach sielskiego obrazka, pełnego światła i kolorów, że jako artysta musiałem zachwycać się niespodziewanym sztafażem..."
      Owo zjawisko, które tak urzekło Asnyka to Zofia Kaczorowska, córka znanego lekarza poznańskiego Teofila Kaczorowskiego, kierownika oddziału chorób wewnętrznych w szpitalu Przemienienia Pańskiego Sióstr Miłosierdzia.   
Wspólne długie rozmowy i wzajemne wizyty i wycieczki zbliżyły obu panów na tyle, że Święta Bożego Narodzenia w 1874 r. Asnyk spędza w domu państwa Kaczorowskich w Poznaniu. Tam też oświadcza się pannie Zofii a oświadczyny zostają przyjęte.
       Ślub znanego poety z Zofią Kaczorowską odbył się 4 listopada 1875 r. w Poznaniu w maleńkim kościołku Przemienienia Pańskiego (mieszczącego się przy szpitalu, w którym pracował Kaczorowski).
Szczęście poety trwało krótko. Żona Zofia Asnykowa umarła tydzień po narodzeniu dziecka 16 października 1876 roku zostawiając syna Włodzimierza, którym zajęli się dziadkowie. Poeta wyjechał natomiast do Krakowa.

W poznańskim Muzeum Narodowym znajduje się obraz Jacka Malczewskiego zatytułowany "Portret Adama Asnyka z Muzą".
Obraz Jacka Malczewskieo "Portret Adama Asnyka z Muzą"
I jeszcze wiersz związany z naszym miastem.

Toast w Poznaniu

Chwilę tylko w braterskim złączeni uścisku,
Spoczęliśmy na sercach wielkopolskiej braci;
Ale dosyć nam było przelotnego błysku,
By ten węzeł jedności, co nigdy nie traci
Swojej mocy pomimo nieszczęść i rozdziałów,
Wzmocnić teraz uczczeniem wspólnych ideałów.

Dosyć było nieznanej dotychczas rodzinie
Połączyć swoje dłonie i z oczu wyczytać
Tajemnicę braterstwa, co z serc w serca płynie,
By się o nic nie troszczyć i o nic nie pytać,
Ale wszystko odgadnąć z pierwszego wejrzenia
I łzami wypowiedzieć dzieje pokolenia.

Zdawało się na chwilę, że to cud prawdziwy!
Że jasna przeszłość z grobu wiekowego wstała
I przyszła błogosławić naród wiecznie żywy
W garstce, co się nad Warty brzegami spotkała,
I że królewskie cienie śpiących tutaj Piastów
Słuchały rozjaśnione wzniesionych toastów!

I chociaż to sen tylko, żeśmy połączeni,
Choć ta mara całości wraz z rozstaniem pryska,
Jednak dla ducha nie ma granic i przestrzeni
I miłość do jednego skupi nas ogniska,
Gdzie przechowując skrzętnie cnót ojczystych zaród
Nie zapomnim: że jeden stanowimy naród.

Połączyła nas dziwna braterstwa potęga,
Której z naszego łona przemoc nie wydarła!
Dziś widzim, jak daleko poza grób swój sięga -
Więc choć nam powiadają: "Ta ziemia umarła",
To my, czując, jak polska wydziera się dusza -
Wołamy jednomyślnie: "Jednak się porusza".

Ta myśl, którą wynosim z naszego spotkania,
Ta wiara w polskie serca, której nic nie zmieni,
Niechaj będzie zarazem słowem pożegnania
Od tych, co Was kochają jak bracia rodzeni -
I w ostatnim uścisku, w cichej łez wymowie,
Wznoszą po raz ostatni: Wielkopolski zdrowie! 


Adam Asnyk napisał też kilka wierzy poświęconych innym patronom jeżyckich ulic: 
Kantata na jubileusz J. I. Kraszewskiego
J. I. Kraszewskiemu
Na obchód Słowackiego
W dzień złożenia zwłok Mickiewicza na Wawelu

Bolesławowi Prusowi

środa, 1 czerwca 2016

Patroni jeżyckich ulic - Bolesław Prus

Kontynuacja cyklu o patronach ulic na Jeżycach. Tym razem o Bolesławie Prusie, autorze "Lalki", "Placówki", "Faraona" i innych utworów znanych głównie z lektur szkolnych.

Bolesław Prus (ok. 1905r.; żródło Wikipedia)
Ulica pierwotnie była częścią Annen Strasse (obecnej ulicy Żurawiej). W 1907 roku część tej ulicy została wyodrębniona na odcinku od ulicy Grosse Berliner Strasse (obecnie Dąbrowskiego) do ulicy Wettiner Strasse (obecnie Sienkiewicza)  i nazwana Helenen Strasse.

Plan Jeżyc z 1912r.
Obecna nazwa Bolesława Prusa została nadana po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w dniu 15.11.1919r. W czasie II Wojny Światowej nazwa ulicy funkcjonowała ponownie jako Helenen Strasse. Po zakończeniu inwestycji nazwanej Zajezdnia Poznań (kolejnej porażce jeżyckiej) ulica Prusa zostanie przedłużona do ulicy Zwierzynieckiej.

Ulica Prusa z widokiem na budowę osiedla mieszkaniowego Zajezdnia Poznań
Kilka słów o patronie ulicy (źródło: http://www.edulandia.pl)
Bolesław Prus (właściwie Aleksander Głowacki) - pisarz, publicysta i nowelista okresu pozytywizmu. Urodzony w 20.08.1847 w Hrubieszowie (co do dokładnej daty urodzenia pisarza istnieją rozbieżne informacje).
Wcześnie stracił rodziców, wychowywał się u krewnych w Puławach i Lublinie. Tam rozpoczął naukę w Szkole Realnej.
W roku 1861 przeprowadził się do Siedlec i zamieszkał u brata Leona, który po ukończeniu filologii na uniwersytecie w Kijowie pracował tam jako nauczyciel. Pod jego wpływem Bolesław Prus zaangażował się w działalność konspiracyjną.
Po przeniesieniu się do Kielc porzucił szkołę i wstąpił do oddziału powstańczego. Brał udział w powstaniu styczniowym. We wrześniu 1863 r. został ranny i trafił do szpitala, a wkrótce potem do więzienia.
Wyrokiem sądu wojskowego został skazany na pozbawienie szlachectwa i oddany pod opiekę wuja.
Po wyjściu z więzienia dokończył naukę w gimnazjum w Lublinie i rozpoczął studia na wydziale matematyczno-fizycznym Szkoły Głównej w Warszawie. Z powodu trudności finansowych musiał przerwać naukę i podjąć pracę.
Pracował jako korepetytor, robotnik w fabryce, próbował swych sił jako dziennikarz. nDebiutował w roku 1864 w "Kurierze Niedzielnym". Początkowo zajmował się pisaniem korespondencji i humoresek. Współpracował z czasopismami takimi jak: "Mucha", "Kolce", "Kurier Warszawski", "Ateneum".
W roku 1875 rozpoczął na łamach "Kuriera Warszawskiego" cykl "Kronik Tygodniowych", dzięki któremu stał się uznanym publicystą.
Swój talent literacki Bolesław Prus ujawnił w roku 1879 w opowiadaniu "Przygody Stasia". Równolegle do działalności dziennikarskiej rozwijał twórczość beletrystyczną oraz opracowywał własną teorię literatury, w której szczególną uwagę poświęcił kompozycji powieści.
Angażował się także w działalność społeczną: uczestniczył m. in. w organizowaniu Kasy Przezorności i Pomocy dla Literatów i Dziennikarzy oraz Towarzystwa Higieny Praktycznej.
Bolesław Prus działał na rzecz robotników pozbawionych środków do życia, patronował wielu akcjom i instytucjom społecznym, brał czynny udział w międzynarodowym życiu literackim. Zainteresowanie problematyką społeczną widoczne było także w twórczości beletrystycznej Prusa. Jego utwory opowiadają o losach prostych ludzi, spotykającej ich niesprawiedliwości, konfliktach społecznych. Bolesław Prus poruszał także wątki polityczne i patriotyczne.
Lata 1885-1897 obfitowały w wiele pisarskich sukcesów Prusa. W czasopismach, z którymi współpracował jako dziennikarz, ukazywały się jego liczne nowele, opowiadania i powieści. Wiele z nich zostało następnie opublikowanych w wydaniu książkowym.
Największym ówczesnym osiągnięciem pisarza były powieści "Placówka", "Lalka", "Emancypantki" oraz "Faraon", po ukończeniu którego autor wyjechał do Niemiec i Francji w swoją jedyną podróż zagraniczną.
Z początkiem XX w. Bolesław Prus zapadł na zdrowiu, jego twórczość z tego okresu zaś nie przedstawia już tak wielkiej wartości artystycznej.
Nadal jednak Prus pozostawał aktywnym działaczem społecznym i publicystą. Zmarł na atak serca 19 maja 1912 r. w Warszawie, w której spędził większość swojego życia.
Na jego grobie na Powązkach widnieje napis: "Serce serc". Jest on odzwierciedleniem wielkiej wrażliwości Bolesława Prusa na ludzką krzywdę, jego zainteresowania pracą dla ogółu i pasji społecznika.

Niestety nie natrafiłem na żadne ślady związków pisarza z Poznaniem i Wielkopolską.  Wspomnę jednak o ciekawym wydarzeniu jakie miało miejsce na Jeżycach w 100-lecie śmierci pisarza. Otóż Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury mieszczące się w biurowcu przy ulicy Prusa zorganizowały I Święto ulicy Prusa. Obszerna relacja z tej imprezy znajduje się tutaj. Szkoda, że świętowanie skończyło się na jednorazowej imprezie. Być może kolejna odbędzie się w 2112 roku ale mojej relacji  mojego bloga już nie będzie :-)


sobota, 28 maja 2016

Patroni jeżyckich ulic - Adam Mickiewicz

Przyszła kolej na naszego narodowego wieszcza, patrona jeżyckiej ulicy, Adama Mickiewicza. Ulica pierwotnie, w czasie zaboru pruskiego, nosiła nazwę Hohenzollern Strasse (tą sama nazwę nosiła także w czasie II wojny światowej) .


Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości została nazwana ulicą Adama Mickiewicza (15.11.1919r.)


Adam Mickiewicz urodził się 24 grudnia 1798 r. w Nowogródku na Litwie , zmarł 26 listopada 1855 r. w Konstantynopolu. Do jego najważniejszych dzieł należą zbiory poezji "Ballady i romanse", "Sonety Krymskie", poemat "Konrad Wallenrod", dramat "Dziady" i epopeja narodowa "Pan Tadeusz".

Portret Adama Mickiewicza
namalowany przez Joachima Lelewela
Nie będę przedstawiał szczegółowo życiorysu i twórczości Adama Mickiewicza. Skupię się na związkach poety z Poznaniem i Wielkopolską, w której przebywał w latach 1831 - 1832 (informacje z portalu www.smielow.com.pl i http://www.adamek-mickiewicz.cba.pl).
Około 13 sierpnia 1831 roku Adam Mickiewicz przyjechał do Poznania, goszcząc w nieistniejącym już dzisiaj Hotelu Berlińskim (u zbiegu al. Marcinkowskiego i ul. 23 Lutego), który prowadził wówczas Kacper Kramarkiewicz. W liście do swojego brata poeta pisał:
" W samym Poznaniu wstąp do oberży Kaspra Kramarkiewicza, powiedz mu swoje nazwisko i proś, aby ci dał konie natychmiast do Kopaszewa. Kramarkiewicz mnie zna, zacny człowiek i można mu zaufać" Mickiewicz, Listy, cz. II, s. 120

Hotel Berliński (źródło http://poznan.wikia.com/wiki)
Na budynku stojącym na miejscu dawnego hotelu odsłonięta została tablica upamiętniająca pobyt wieszcza.

Odsłonięcie tablicy  upamiętniającej wizytę Adama Mickiewicza
w Hotelu Berlińskim 24.12.1960r. (źródło http://poznan.wikia.com/wiki)
Drugi raz poeta odwiedził Poznań na początku 1832 roku. Dla upamiętnienia tego wydarzenia już 7 maja 1859 roku został odsłonięty na skwerze przy kościele św. Marcina pierwszy w Poznaniu i na świecie pomnik Adama Mickiewicza dłuta Władysława Oleszczyńskiego. W uroczystości odsłonięcia pomnika w 1859 roku brał udział brat Adama Mickiewicza Franciszek, który bardzo przeżywał to wydarzenie.

Pomnik Adama Mickiewicza dłuta W. Oleszczyńskiego
(źródło http://poznan.fotopolska.eu)
Jednak, z powodu nietrwałości materiału z jakiego został wykonany, szybko zaczął niszczeć i przeniesiono go na podwórze Towarzystwa Przyjaciół Nauk (ul. Mielżyńskiego) a w dawnej lokalizacji stanęła kopia z brązu wykonana w 1904 roku przez Władysława Marcinkowskiego. Dodatkowo przyozdobił on balustradę dwoma figurami z brązu. Jedna przedstawiała dziewczynkę podającą wieszczowi wiązankę kwiatów, druga chłopca trzymającego urnę jako symbol przeszłości. Samą balustradę zaprojektował początkujący wówczas architekt Roger Sławski.

Pomnik Adama Mickiewicza wykonany przez Wł. Marcinkowskiego
(źródło https://pl.wikipedia.org)
W ten sposób Poznań stał się jedynym miastem na świecie mającym dwa pomniki wieszcza.
Obydwa monumenty zostały zniszczone w czasie II wojny światowej. Poznańczycy zaradzili jednak i temu i w latach 60-tych XX wieku stanął na placu przed Uniwersytetem trzeci pomnik Adama Mickiewicza dłuta Bazylego Wojtowicza.

Pomnik wieszcza na placu Adama Mickiewicza
(źródło https://pl.wikipedia.org)
 Na początku lat 90. XX wieku przystąpiono do odnawiania dziedzińca Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk przy ulicy Mielżyńskiego. W maju 1998 roku rozpoczęto zbiórkę pieniądze na odtworzenie zniszczonego w czasie wojny pomnika Adama Mickiewicza. Odtworzenia pomnika podjął się rzeźbiarz, profesor ASP w Poznaniu Józef Petruk. 24 grudnia 1998 r. odsłonięto pomnik wieszcza.

Pomnik Adama Mickiewicza na dziedzińcu PTPN
(źródło https://pl.wikipedia.org)
 Poeta przybył do Wielkopolski, a konkretniej do Śmiełowa, w połowie sierpnia 1831 roku z zamiarem przeprawienia się przez granicę do ogarniętego powstaniem Królestwa Polskiego. Jako emisariusz mógł wieźć ze sobą pisma od Legacji Polskiej w Paryżu dla Rządu Narodowego. Przybywając do Śmiełowa z fikcyjnym paszportem, poeta ukrywał się pod pseudonimem Adam Mühl oraz podawał się oficjalnie za kuzyna właścicieli majątku Gorzeńskich i nauczyciela ich synów: Antoniego i Władysława. Próby przeprawy poety przez granicę zakończyły się niepowodzeniem ze względu na załamujący się opór Polaków. Wróciwszy do Śmiełowa pozostał tu około trzech tygodni. W tym czasie dotarła do niego wiadomość o kapitulacji Warszawy, która nastąpiła 7 września. Wiąże się z tym opowieść o drzewku dębowym, które posadził w parku wygłaszając jednocześnie sentencję o odrodzeniu Polski. Znane jako „dąb Mickiewicza”, drzewo to otaczane czcią rosło do lat dwudziestych XX wieku.

Pałac w Śmiełowie - obecnie Muzeum Adama Mickiewicza
Pozostając jakiś czas w Śmiełowie poeta odwiedził pobliskie miejscowości, m.in. Dębno, Żerków i Brzóstków. Odnotowano także zainteresowanie wieszcza pielęgnowanymi tu obyczajami. Opowieści o kawiarce, Jankielu, polowaniach czy Arcyserwisie łączono później z odpowiednimi fragmentami z „Pana Tadeusza”. Wśród wielu osób jakie tu poznał była siostra pani domu - Konstancja Łubieńska, osoba piękna, znana z prób literackich i niezależnych poglądów. Połączył ich najpierw romans, a z czasem długotrwała przyjaźń.
W 1831 roku i na początku 1832 roku Adam Mickiewicz przebywał u Józefa Taczanowskiego, właściciela dworu w Choryni . Uchodził za dalekiego krewnego pani domu, którego sprowadzono w charakterze nauczyciela jej synów. Mieszkał on w lewej części oficyny, w pokoju na piętrze.
W czasie pierwszego pobytu w Choryni Mickiewicz został poproszony na ojca chrzestnego 4-letniej Zosi Taczanowskiej. Był to chrzest dość osobliwy, bowiem obrzędowi temu poddawano kilkuletnie dziecko, które już wcześniej otrzymało tzw. chrzest z wody. Po latach odbywało się dopełnienie pierwszego sakramentu i nastąpił tzw. chrzest z oleju. Chrzest odbył się 20 września 1831 r. Do choryńskiego dworu zjechali goście z okolic Kościana, Gostynia, Śremu i Leszna by z jednej strony wziąć udział w chrzcinach, a z drugiej spotkać wielkiego poetę. Pamiątką chrztu jest notatka w księgach kościelnych, dopisana po chrzcie z wody. Po tych chrzcinach pozostała jeszcze jedna pamiątka w postaci wpisu Mickiewicza w sztambuchu Katarzyny Taczanowskiej, przechowywanym do 1932 roku w pobliskiej Czerwonej Wsi k. Krzywinia. 

Dwór w Choryni (źródło Wikipedia)
Mickiewicz raz jeszcze zawitał do Choryni, na sześć tygodni z początkiem 1832 roku. To w trakcie tego pobytu w choryńskim dworze Mickiewicz napisał słynną Redutę Ordona. Spotkał się tu po raz drugi z bratem Franciszkiem. 26 lutego Franciszek opuścił gościnny dwór i wrócił do Łukowa, a Adam pozostał w Choryni. Niektórzy badacze sugerują, że Adam odwiózł brata do Poznania i tu miało miejsce pożegnanie braci Mickiewiczów, którzy nie zdawali sobie jeszcze wtedy sprawy, iż żegnają się po raz ostatni w życiu. Adam między 5 a 20 marca 1832 roku opuścił ziemię wielkopolską udając się do Drezna. Z właścicielem Chorynia korespondował poeta i w późniejszym czasie, wspominając Wielkopolskę. W Choryni znajduje się dziś tablica upamiętniająca pobyt Adama Mickiewicza w tym miejscu. 

Tablica pamiątkowa  w Choryni
(źródło http://www.adamek-mickiewicz.cba.pl/choryn.html)